Przedwojennej Legnicy już nie ma. Tu odbudowujemy ją wirtualnie. Chodzimy jej ulicami, poznajemy ludzi, ich codzienność, pracę i pasje. Bez polityki, bez uprzedzeń. Z miłości do miasta.

 
   
 
   


Szukaj w serwisie
Sprawdź nazwę ulicy
 
 


Fundacja Historyczna Liegnitz.pl

o Fundacji

Kategorie

Historia miasta
Katalog firm
Miejsca
Legniczanie
Galeria
Źródła

Nasz serwis

geneza regulamin pliki cookie (nowe zasady) mapa serwisu kontakt
« strona główna

Aktualności na forum

10.03.2017, filosss:
Re: Legnica - historia...
Jedna, podstawowa i zasadnicza refleksja: Gdyby nie została zdobyta przez...

08.03.2017, Katarzyna:
Re: Żydzi w Legnicy
Pojawili się ok. 1808 r., zajmowali się głównie bankowością, handlem, potem...

08.03.2017, Katarzyna:
Re: Legnica - historia...
Gdyby nie została zdobyta przez ACz, to nie było by tu też tylu czerwono...

Zaloguj się do forum:

login:
hasło:

lub załóż konto


Nasi przyjaciele

 

I Śląskie Zawody Balonowe 8.08.1909 (I Schlesisches Ballon-Wettfliegen)

I Śląskie Zawody Balonowe (I Schlesisches Ballon-Wettfliegen), miały miejsce 8 sierpnia 1909 r. w Legnicy. Poniżej prezetujemy relację, która pojawiła się nazajutrz na łamach legnickiego dziennika Liegnitzer Tageblatt.

Legnica, 9 sierpnia 1909 r.

Na zielonych błoniach Legnicy

I Śląskie Zawody Balonowe w Legnicy
Rzadko w tym roku zawitały do nas niedzielne dni, w których słońce pozwoliłoby nam odczuć swoje niezwykłe gorąco. Ostatnie tygodnie naznaczone były na przemian to burzami, to deszczami, które tylko z rzadka i na krótko przerywane były promieniami słonecznymi, a przecież prognozy pogody miały być całkiem korzystne. Wczorajsza niedziela, podczas której po raz pierwszy na „zielonych błoniach Legnicy” miało miejsce sportowe wydarzenie w wielkim stylu, okazała się cudownym wyjątkiem. Błyszczące słońce niemalże usmażyło tak licznie przybyłych widzów, którzy ustawili się wokół placu gdzie miały wznieść się balony, bądź usiedli na dachach sąsiadujących domów, albo też czekali tuż przy dużym zbiorniku gazu; odczuć dało się jedynie łagodny wietrzyk, który miał w niewielkim stopniu wpływ na wzlot startujących balonów, nie stwarzając żadnego zagrożenia– już bardziej przyjemnej pogody nie mogła sobie zażyczyć legnicka grupa terenowa towarzystwa Schlesische Verein für Luftschiffahrt (Śląskie Towarzystwo Żeglugi Powietrznej), albowiem naprawdę był to wyjątkowo piękny dzień.
Nowy pokaz lotów czterech balonów przyciągnął do miasta i jego okolic ogromną ilość ludzi. Wśród nich znajdowały się najbardziej znane i poważane osobistości Legnicy i pobliskich miejscowości, z Panem Prezydentem Rejencji na czele. Na zielonej łące przy rzeźni miejskiej, która okazała się wspaniałym miejscem do świętowania festynów, rozpościerał się niezwykły widok. Cudownym blaskiem mieniły się w słońcu letnie toalety dam i mundury panów, tworząc obraz, który, jeżeli dodamy do niego jeszcze ciągłe pstrykania aparatów fotografów amatorów, nabierał niebywale wielkomiejskiego charakteru. Tak duża przestrzeń pozwalała na swobodę ruchów, a zatem sceneria zmieniała się wraz z nieustającym przemieszczaniem się publiczności rozlewającej się wokół centralnego punktu całego widowiska. A były nim cztery balony rozciągnięte wprawnymi rękami królewskich grenadierów odkomenderowanych do służby niedzielnej. Powłoki balonów początkowo leżały niczym płachty bez ruchu na ziemi, wkrótce jednak podniosły się ku górze, wzdymając się i nabierając coraz bardziej kształtu kuli aż całkiem wzniosły się w drżące od żaru powietrze letniego popołudnia. W tym czasie koncertowała orkiestra regimentu, a usłużne duszki piwem orzeźwiały niedzielne tłumy usychające z pragnienia. Tuż obok wielkiego zbiornika miejskiego zakładu gazowego, który to dostarczył tak niezbędny do życia balonu element, a mianowicie gaz, stało dziecko chrzestne aż promieniejące lśniącą nowością, ozdobione kwiatami, flagami i proporczykami, ukazujące na szerokim, wypukłym brzuchu gondoli swoje imię: „Windsbraut Liegnitz” (Poślubiona Wiatrowi Legnica). Chrzest nowego balonu, po tym jak został odholowany wraz z załogą przez żołnierzy regimentu na wschodnią stronę placu, gdzie ustawiono trybunę, zasygnalizował początek wspaniałego sportowego wydarzenia. Pan Burmistrz Charbonnier donośnym głosem wygłosił z tej okazji poniżej opublikowaną przemowę, którą zgromadzenie przyjęło bardzo żywo, a która kończyła się na Cesarzu i Królu. Gromkie salwy nadeszły w odpowiedzi. Następnie Pani Elfriede Oertel zarecytowała poetycki werset, po czym rozbiła u stóp młodego balonu należącego do Schlesische Verein für Luftschiffahrt butelkę z płynnym powietrzem – wtedy, po wykonaniu wszystkich ostatnich przygotowań, które nasi czytelnicy już znają, „Windsbraut Liegnitz” zaczęła wznosić się spokojnie i cicho, lecąc powoli i pewnie w kierunku południowowschodnim z pasażerami, którzy z gondoli balonu rzucali bukiety kwiatów w tłumy. Po dłuższej przerwie podążyły za nim w krótkich odstępach czasu dwa pozostałe balony „Augusta” i „Posen”, który początkowo leciał wyjątkowo nisko; na końcu jako ostatni wzniósł się w powietrze „Rübezahl”; wszystkie balony otrzymały dyspozycję lądowania po upływie trzech godzin. Podobnie jak w przypadku pierwszego balonu, pozostałe gładko wzniosły się ku górze przy akompaniamencie gromkich okrzyków publiczności i podążyły za „Windsbraut”, którą już tylko z daleko można było rozpoznać na horyzoncie.  Widzowie natomiast, którzy to wyjątkowe widowisko obserwowali spod ociekającego potem czoła, skierowali się ku centrum miasta, gdzie lokale w Rynku zapełniły się tłumami rozmawiającymi z ożywieniem o legnickim „wydarzeniu” tegorocznego lata oraz z uznaniem o tak przykładnych, pod każdym względem, zarządzeniach policji, w istocie sprawującej bardzo ciężką służbę, zapewniając sprawny przebieg ruchu. Również nie mamy wątpliwości, że ze strony policji zostanie docenione, jak wzorowo zachowywała się publiczność przyjmująca nawet te drobne i nieprzyjemne incydenty, jak zbyt późne otwarcie kas oraz ich niedostateczna obsługa, z dużą dozą humoru. Straż ogniowa, która przysłała swój oddział, nie miała nic do robienia, a kolumna sanitarna na szczęście musiała zająć się tylko kilkoma przypadkami omdlenia, co przy tak ogromnej ilości ludzi i wielkim upale wydało się być całkiem zrozumiałe, a także opatrzyć chłopca, który spadł z drzewa. I tak wielki legnicki wzlot czterech balonów odbył się bez żadnych wartych wzmianki zakłóceń. Również lądowanie balonów, które przy tak słabym wietrze niestety mogły odbyć tylko krótkie loty, odbyło się bardzo gładko i bez żadnych przeszkód. Oby ten jakże piękny przebieg całego dzisiejszego dnia był dobrym znakiem dla właśnie nowo utworzonej legnickiej grupy terenowej Towarzystwa oraz dla całej sprawy lotów powietrznych na Śląsku! Komisja Komunikacyjna oraz utworzony z niej specjalny wydział legnickich obywateli bez wątpienia odnieśli ogromny sukces. Odwaga, z którą przyjęli na siebie tak duże związane z całym przedsięwzięciem ryzyko pieniężne została wynagrodzona poprzez wspaniały finansowy rezultat dnia wczorajszego.

*

Przemowa Pana Burmistrza Charbonniera

Zebraliśmy się dzisiaj tutaj z okazji święta szczególnego rodzaju, święta, które w annałach naszego miasta pozostanie jedynym tego typu i na długo pozostanie w naszej pamięci. Z ogromną radością dowiedzieliśmy się, że Schlesische Verein für Luftschiffahrt zadecydowało, aby w Legnicy wzniósł się ich balon; jednak jeszcze większą radością napełniło nas udzielenie nam pozwolenia, aby właśnie tutaj na miejscu wyposażyć nowy balon do jego lotu oraz dokonać jego uroczystego chrztu zanim wyruszy w swoją pierwszą podniebną podróż. Wdzięczni sercem korzystamy ze sposobności, żeby nazwę naszego miasta połączyć ze wspaniałymi dążeniami, które odciskają swój ślad na obecnej rzeczywistości, i które za szczytny cel postawiły sobie przekazać w ręce ludzi podniebne przestworza. Któż w tym momencie nie myśli o dzielnych, nieustraszonych pionierach, których wytrwałość i energia przybliżała nas do tego celu krok po kroku. Któż dzisiaj nie myśli z dumą naszego wielkiego krajana Hrabiego Zeppelina, którego żadne niepowodzenie, żadne fatum nie zdołały odciągnąć od imponującego dzieła, i za którym stał jak jeden mąż cały naród niemiecki, kiedy to praca jego życia została zniszczona przez nieszczęśliwy wypadek. Teraz kiedy we wszystkich narodach niestrudzone ręce biorą się do pracy, a śmiałe umysły kreślą wielkie plany, patrzymy bez zazdrości na wielki sukces Francuza Bleriot, który tak niedawno zaskoczył cały świat przelatując na Kanałem do Anglii. Uważamy bowiem, że wszystkie te wspaniałe osiągnięcia na polu lotów powietrznych stanowią czynnik kultury o którym nawet nie mogliśmy marzyć, że przyczynią się do wzmocnienia ogólnego pokoju oraz zbliżenia narodów i ludów. Z tej perspektywy serdecznie witamy te dążenia i zmagania w nadziei danej nam przez dotychczasowe doświadczenia, że nasze najśmielsze oczekiwania są już bliskie urzeczywistnienia. Takie właśnie myśli kierujemy do naszego nowego żeglarza powietrza, którego dzisiaj dzięki ceremonii chrztu oddajemy w ręce przeznaczenia. Wzlatuj w daleki świat i opowiedz mu o tym, jak umysł i pracowitość człowieka niestrudzenie dążą, aby odsłonić tajemnicę sił Natury i uczynić z ludzi jej władców. Dumnie wzlatuj ku górze i śmiało płyń po podniebnych przestrzeniach w szlachetnej rywalizacji ku czci naszego miasta, naszej prowincji. Ku czci całej naszej ojczyzny. Niech wszyscy twoi dowódcy zawsze pamiętają o słowach: "Kto nie sięga po niebo, ziemia nigdy nie będzie jego!" Tylko ten wygrywa życie, kto wykorzystuje go do śmiałych czynów. Błogosławiąc twój lot, nadajemy ci imię „Windsbraut Liegnitz”. Imię to już zawsze noś z honorem, kiedy siłą dążenia do rozwoju będziesz dorównywał staremu grodowi Piastów. Ale my wielce szanowni tutaj zebrani będąc w tak uroczystym nastroju chcielibyśmy skierować naszą uwagę na naszego Cesarza i Króla, który będąc przyjacielem wszystkich dziedzin nauki i techniki, śledzi w wielkim napięciu każdy postęp na polu lotów powietrznych w pełni świadomy jego wagi. Nic nie leży mu bliżej serca niż pragnienie, aby nasza ojczyzna, tak jak wszędzie indziej, również tutaj maszerowała na czele oraz aby pokój, ten owoc silnej gotowości bojowej, długo mógł być utrzymany. To naszemu Cesarzowi chcemy dzisiaj oddać hołd i przyrzec niezachwianą wierność, wołając jednym głosem:
Niech żyje Jego Królewska Mość Cesarz

Zmiany w zarządzeniach odnośnie lotów
Wczoraj już w ostatniej godzinie podjęto zmiany i zadecydowano, że nie będzie lotu na dystans, a zamiast tego każdy z balonów ma pozostać w powietrzu przez trzy godziny. Środki te zostały przedsięwzięte w jak najbardziej własnym interesie, ponieważ po pierwsze, załoga składająca się z czterech osób jest o wiele za duża, a po drugie, na skutek tak ogromnego upału gaz jest zbyt ciepły i na lot nocą w żadnym razie by nie wystarczył.

Dowódcy i załoga balonów
„Windsbraut Liegnitz”. Dowódca Profesor Dr Abegg; pasażerowie Panna Rotter, bankier Selle, kupiec Raschke. Wzlot o 4 godzinie. Lądowanie o 8 godzinie wieczorem w pobliżu Mettkau (Mietków) tuż przed Ślężą. Lądowanie przebiegło bardzo gładko.
„Augusta”. Dowódca inżynier Lehnert; pasażerowie Burmistrz Charbonnier, dyrektor Frost, fabrykant Gubisch. Wzlot o 4.30. Przedwczesne, bardzo gładkie lądowanie przy Gäbersdorf-Beckern (Piekary Udanin), okręg strzegomski, 6.30.
„Posen”. Dowódca Dr Witte; pasażerowie aptekarz Kaiser, aplikant Loebener z Wrocławia, adwokat Keichelm z Gryfowa Śląskiego. Wzlot o 4.35. Bardzo gładkie lądowanie o 7.40 przy karczmie w Wiecherau (Wichrów) okręg Środy Śląskiej.
„Rübzahl”. Dowódca Hrabia Dohna; pasażerowie kupiec Willi Langner, Max Lange, Dr Hendrich. Wzlot o 4.40, bardzo gładkie lądowanie o 7.35 przy Gäbersdorf  (Udanin), okręg strzegomski.

Lot „Windsbraut Liegnitz”
Bankier Selle opisuje, co następuje o locie nowym balonem „Windsbraut Liegnitz” (Poślubiona Wiatrowi Legnica):
„Windsbraut Liegnitz” wylądowała bardzo gładko po czterogodzinnym locie na polach Hrabiego von Schweidnitz w Wenig-Mohnau (Mianów Mały) przy Mettkau (Mietków). Podróż była ciągła i na wysokości od 500 do 750 metrów ponad Wahlstatt (Legnickie Pole), Groß-Wandriß (Wądroże Wielkie), Gäbersdorf (Udanin), Berthelsdorf (Uniemyśl), Rauske (Rusko) i Saarau (Żarów). Lotowi towarzyszyły wiwaty mieszkańców wiosek. Słońce gorąco przypiekało, nie powiał żaden wiaterek, tylko raz, kiedy balon wleciał w dwie warstwy powietrza, załoga odczuła chłodzący powiew. Wyjątkowo interesujące było obserwowanie trzech pozostałych balonów, z których dwa zaczęły wkrótce lecieć zdecydowanie wyżej, a jeden całkowicie zszedł z kursu i pozostał długo w niskich rejonach.
„Windsbraut” utrzymała prowadzenie do samego końca; bez problemu mogła po przewidzianych trzech godzinach wylądować i dowódcy Profesorowi Dr Abeggowi przynieść pierwszą nagrodę za rekord w dystansie; lecz pasażerowie kontynuowali podróż tak długo aż zapadły ciemności. Jednak lot ciągły w nocy był wykluczony, ponieważ z 19 worków balastu już 11 zostało zrzuconych do godziny pół do ósmej. Maksymalna wysokość wynosiła 1570 metrów. Wielce przyjemny był widok na pola zbóż z kopkami, na lasy, zwłaszcza na las Małego Mianowa, poprzecinany w wielu miejscach przez wijącą się a jakże wartką Bystrzycę. Również urocze wioski z kościołami, pałacykami i czystymi zagrodami miały wiele ciekawego do zaoferowania. Prawie całkowicie w atmosferze ukryte były Karkonosze, podczas gdy widok z drugiej strony sięgał aż po Leubus (Lubiąż). Majestatycznie wyłonił się przed oczami podróżników masyw Ślęży, a kiedy z dołu dobiegł nas głos pytający: „Dokąd Państwo lecą?” zawsze i szybko odpowiadano „Na Ślężę”. Zapach gazu powodował uczucie pragnienia a powietrze wysoko w górze ogromnie pobudzało apetyt. Jednak dzięki wspaniałemu zaprowiantowaniu zarówno pragnienie jak i głód mogły zostać należycie zaspokojone. Jak zwykle przy lądowaniu ludzie tłumami biegli ku miejscu, gdzie balon się zniżał, a młokosy bardzo chętnie pomagały: „łapać za liny i ciągnąć w dół!”. Wiele rąk służyło pomocą podczas dwóch godzin wytężonej pracy, aby wszystko dokładnie spakować. Ciąg dalszy podróży odbył się już teraz przy pomocy zarekwirowanego wozu drabiniastego, który o północy dotarł do stacji Mettkau a 2 w nocy legniccy podróżnicy znaleźli się ponownie w domu. Natomiast wrocławskiego dowódcę Pana Hrabiego  Haßlingena jeden ze śpieszących ku balonowi widzów zaprosił do swojego gościnnego domu we Floriansdorfie (Tworzyjanów).

W pościgu samochodowym za balonami
Pasażer jednego z samochodów przygotował nam taki oto raport:
Padła decyzja o urządzeniu pościgu za pojedynczymi balonami i właśnie w tym celu Pan Dyrektor Bernicke oddał do dyspozycji swoje dwa samochody, co było niezwykle uprzejme z jego strony. Pogoń rozpoczęła się 20 minut po wystartowaniu ostatniego z balonów pod osobistym dowództwem Pana Bernicke. Pościg ciągnął się przez Jawor, tak że przez cały czas jazdy cztery balony znajdowały się z lewej strony. Zamiarem ścigających było podążanie za „Windsbraut Liegnitz”, ale ponieważ nie wylądowała ona o 7 godzinie, kontynuując swój lot – a zatem była już poza konkurencją – przerwano pościg i skierowano uwagę na dwa pozostałe balony „Augustę” i „Rübezahl”. W jednym samochodzie znajdowali się reprezentanci Schlesiche Luftschiffahrtsverein Panowie Dr von dem Vorne, podporucznik von Hymnen, Stern i Wolf, w drugim samochodzie obecne były Panie Bernicke i Selle. Auto numer II z Paniami w środku było już na miejscu, kiedy „Augusta” wylądowała o 6.25 niedaleko od Gäbersdorf (Udanin) na łące. Od razu pojawiła się ogromna liczba ludzi i dowódca Pan inżynier Lehnert zorganizował kilka wzlotów balonem z paniami; jednak balon uwiązany był linami. „Rübezahl” dokonał pięknego manewru, aby wylądować tuż obok „Augusty”. Ciekawe było zaobserwować jak dowódca „Rübezahl” Hrabia Dohna, nie wykorzystując linki wyzwalającej, bezpośrednio wylądował na ziemi, na ściernisku około 500 metrów od „Augusty”. Aby nie wyrządzić szkód na polu zanim wylądował na ziemi, balon podskakiwał, dotykając ziemi w odległościach 30-40 metrów. Pasażerowie pod kierownictwem dowódcy i wokół stojący widzowie, wyraźnie radujący się widokiem balonu na uwięzi, natychmiast zapakowali balon po czym pasażerowie przybyli do Legnicy wieczorem o 10.07. Pomimo, że uczestnicy lotu bardzo żałowali, że podróż już się skończyła, z lotu balonem byli niezmiernie zadowoleni. Stosunkowo najwyżej w powietrzu znalazła się „Augusta”, osiągając 2500 metrów. Natomiast jej prędkość wynosiła tylko około 10 kilometrów na godzinę.

Zaprowiantowanie balonów
zostało zorganizowanie przez hotel „Rautenkranz” i na osobę składało się z trzech kanapek, kotleta cielęcego, ćwiartki kurczaka, trzech jajek ugotowanych na twardo, jednej trzeciej butelki czerwonego wina, jednej trzeciej butelki szampana, 3 butelek wody sodowej. Ponadto 5 kubków z papieru i funt niemieckiej czekolady oraz dla każdego z balonów pół butelki trzygwiazdkowego koniaku Hennessy. Na głód i pragnienie na pewno pasażerowie nie musieli narzekać, a załoga „Windsbraut Liegnitz” miała wystarczający zapas, aby móc stosownie świętować urodziny współpasażerki Panny Rotter z Drezna, które przypadły akurat na dzień zawodów balonowych.

Nagrody
zostały przyznane na podstawie osiągniętej wysokości i pokonanego dystansu. Składały się na nie okazałe srebrne puchary, na których wygrawerowano „1 Śląskie Zawody Balonowe 8 Sierpnia 1909”. Telegramy z gratulacjami zostały przesłane przez Panów Greena z Wrocławia i Palatzkiego obecnie rezydującego w Malsdorf.
Pierwszą nagrodę przypuszczalnie otrzyma „Posen” a drugą „Augusta”.
Kierunek lotu wszystkich balonów był ten sam, a podróż przebiegała ponad takimi miejscowościami jak Wahlstatt (Legnickie Pole), Nicolstadt (Mikołajowice), Jenkau (Jenków), Gäbelsdorf (Udanin), pomiędzy Canth (Kąty Śląskie) a Schweidnitz (Świdnica) (Lorenzdorf) (Wawrzeńczyce). Wszędzie panowało ogromne zainteresowanie „Żeglarzami Powietrznymi”, których w tak dużej ilości naraz jeszcze nigdy nie widziano.

Atmosfera na placu wzlotu balonów
Przez centrum miasta przelewała się rzeka ludzi, która swoją wielkością przypominała tłumy przybywające do miasta podczas dni festynu strzeleckiego. Natomiast poza centrum,  na brzegach Kaczawy i Młynówki, stały dziesiątki tysięcy widzów, starców, mężczyzn, kobiet i dzieci; nawet pojawiły się te najmniejsze jeszcze w wózeczkach, aby być świadkiem wydarzenia. Kiedy w roku 2000 statki powietrzne już od dawna będą zajmowały miejsce dorożek i tramwajów, to właśnie one będą należeć do tych „najstarszych ludzi”, którzy swoi prawnukom opowiadać będą o pierwszym legnickim locie balonem. Również dachy domów znajdujących się w pobliżu placu były ciasno okupowane przez widzów. Na łące pomiędzy rzeźnią miejską a Kobyliner Bahnhof (Dworzec Północny) stały liczne ekwipaże. Sprowadzone zostały beczki pełniące funkcję filarów do naprędce skonstruowanych pomostów z desek, a połączone ze sobą silne prawice dwóch robotników po rycersku służyły damom jako strzemiona i stopień do podejścia do miejsc wyżej położonych. Masy widzów godzinami czekały, każdy na zdobytym przez siebie miejscu, i  dopiero po tym, jak okrzykami radości powitano „Windsbraut Liegnitz” (Poślubiona Wiatrowi Legnica) tłum lekko się poluzował, tracąc swoją zwartość. Ogromny upał również nieco rozluźnił zwarte szranki policji. Niektóre z osób, które nie zakupiwszy biletu wstępu oglądały widowisko z pewnej odległości, parły coraz bliżej wiklinowych foteli przy barze  i nawet panowie z Komitetu zachęcali, wprawdzie tylko młode i do tego ładne panie, do tegoż działania. Pomimo ceny 20 fenigów za ćwiartkę piwa uwarzonego przez Komunę Browarniczą,  a więc 80 marek za jeden hektolitr, tylko przy tym jednym barze utoczono pomiędzy 2 i 1/4 a 2 i 1/2 hektolitra z beczek pana Erdnera gospodarza Domu Strzeleckiego.

Wątpliwe żarty
oczywiście też miały miejsce podczas długiego okresu oczekiwania. Ale jeden z nich był rzeczywiście dobry, a mianowicie zostało stwierdzone, że jeszcze nigdy nie stało koło siebie tak wielu „niepalących” jak miało to miejsce na placu wczorajszego startu balonów.

Ruch turystyczny
Wczorajsza niedziela – pierwsza gorąca niedziela tegorocznej kanikuły – stała pod znakiem bardzo ożywionego ruchu. Niezwykle piękna pogoda panująca przez cały dzień skłoniła liczne zastępy turystów do przybycia do miasta już we wczesnych godzinach rannych. Ich główna uwaga skierowana była na przygotowania związane z zawodami balonowymi. Plac przy Kobyliner Bahnhof (Dworzec Północny) wykazał się niezwykłą mocą przyciągania. Po błoniach falami przetaczały się ogromne masy ludzi. Ruch powozów z pobliskich miejscowości był wyjątkowo duży. Wszystkie tutejsze miejsca przeznaczone do wypoczynku okazały się przepełnione. W wielu gospodach szopy i większe pomieszczenia wykorzystano jako przechowalnie rowerów. W pierwszych godzinach popołudniowych ruch na ulicach wiodących do miasta przybrał tak na sile, że przy dużym ruchu pieszych, ruch powozów bardzo często ulegał zahamowaniu. Natomiast jeszcze większy ruch niż na lokalnych szosach panował na miejskich stacjach kolejowych. Wszystkie nadchodzące pociągi miały długie składy, a mimo to były ciasno okupowane. Napływające tłumem setki widzów podążały śpiesznym krokiem ku błoniom festynu albo zajmowały miejsca na ulicach. Inni z kolei woleli pozostać na stacji, by stamtąd oglądać wzlot balonów.
Po tym jak cztery balony wzleciały ku górze, widzowie znajdujący się na błoniach albo na brzegach Kaczawy tłumnie rzuciły się w kierunku niedaleko położonej restauracji Pfaffendorf, która w bardzo niedługim czasie była już po brzegi zapełniona, przez co duża część widzów musiała udać się w drogę powrotną bez możliwości orzeźwienia. Natomiast wielu innych widzów preferowało skorzystać z miejscowych ogródków piwnych i trwało dobrą godzinę zanim ogromne masy ludzi znalazły swoje miejsce. Chociaż już popołudniu napływ ludzi do stacji kolejowych był duży, to jednak wieczorem jeszcze przybrał na sile, albowiem widzowie, którzy przybyli na zawody balonowe, w drodze powrotnej do domu korzystali z połączeń kolejowych. Przed odjazdem pociągu poczekalnie okazały się o wiele za małe, a z powodu ogromnego naporu do okienek biletowych zawezwano funkcjonariusza kolei do utrzymana porządku. Do wielu pociągów, choć ich skład i tak został powiększony, musiano dołączyć dodatkowe wagony.

Idealny plac do wzlotów
Wielu dowódców balonów przybyłych z Wrocławia i Drezna, którzy obserwowali wzlot czterech balonów w dniu wczorajszym, ocenili łąkę przy rzeźni miejskiej jako idealny teren do startu balonów, a całe techniczne urządzenie do napełniania balonów jako doskonałe. Możemy więc mieć nadzieję, że Legnica stanie się miejscem, z którego statki powietrzne bardzo chętnie będą korzystały, jako że gwarantuje gładki oraz bez żadnych przeszkód wzlot.

Raport z powiatów ziemskich
Oyas (Gniewomierz) 8 sierpnia. Majestatycznie przeleciały nad naszą miejscowością balony, które wystartowały w Legnicy, a teraz zmierzały w kierunku wschodnim. Ostatni balon „Rübezahl” tak szybko obniżył swój lot w pobliżu Kirchberga, że lina holownicza zahaczyła o stodołę Pana Rotmistrza Schneidera i przez około15 metrówciągnęła się po ziemi. Świadkowie zajścia wnet pochwycili linę, ale okrzyk dowódcy balonu „Zostawić! Lecimy dalej!” nakazał pozostawienie liny. Po opróżnieniu kilku worków z piaskiem, balon ponownie wzbił się szybko do góry.
Złotoryja 9 sierpnia. Wczoraj widziano tutaj trzy balony lecące w kierunku Jawora.
 
Uroczystości sportowe miały swój początek już w sobotę wieczorem podczas wykładu z pokazem zdjęć, który odbył się w wielkiej sali Domu Strzeleckiego, wypełnionej do ostatniego miejsca słuchaczami składającymi się zarówno z pań jak i panów. Bankier Carl Selle otworzył spotkanie kilkoma powitalnymi słowami, po czym nawiązał do szeroko rozpowszechnionej opinii jakoby loty balonami w kształcie kuli służyły tylko rozrywce i tylko szkoda poświęcać na to tyle pieniędzy. Pan Selle powiedział, iż pogląd ten jest całkowicie błędny. Następnie zwrócił uwagę, że dopiero znajdujemy się na początku rozwoju techniki na polu lotów powietrznych, i że cały naród niemiecki powinien brać udział w dalszym jej tworzeniu. Mówca przypomniał również o katastrofie, która miała miejsce rok temu, kiedy to statek powietrzny Zeppelina stanął w płomieniach w Echterdingen. Gdzie bylibyśmy teraz, gdyby przez to nieszczęście stracono wszelką nadzieję? Nie byłoby dzisiaj żadnej gazety, w której moglibyśmy przeczytać o ostatnich osiągnięciach w przestworzach oraz o staraniach dążących do tego, aby ułatwić drogę tymże osiągnięciom. Przecież Legnica nie może pozostać w tyle. Dlatego też to był wspaniały pomysł, aby także w naszym mieście poczynić kroki dla dobra rozwoju lotów powietrznych. Dzięki przychylności Urzędu Miasta oraz czynnemu wsparciu „Schlesische Verein für Luftschiffahrt” (Towarzystwo Żeglugi Powietrznej), które to postanowiło ochrzcić swój nowy balon w naszym mieście, dzisiejsze wydarzenie stało się możliwe, przyczyniając się do utworzenia grupy terenowej w Legnicy należącej do wyżej wymienionego Towarzystwa, do której wstąpiło już około 60 członków. Od teraz ważne jest, aby grupę wspierać i w imieniu zgromadzonych gości Pan Selle wzniósł okrzyk wiwatu „niech żyje, rozwija się i kwitnie”. Mówca poprosił, aby w tym celu licznie wpisywać się na listę członków tamże wyłożoną. Jednak przede wszystkim ważne jest, aby na czele młodego związku postawić odpowiednią osobistość; nie jako dowódcę ewentualnych lotów balonem, do czego i tak dwóch członków tutejszego regimentu zostanie oddanych do dyspozycji, ale jako przewodniczącego, odnośnie czego chętnie przyjęte zostaną propozycje złożone przez członków Towarzystwa. Na koniec Pan Selle ogłosił jeszcze, że dwóch członków specjalnego wydziału wybiera się w następnym tygodniu do Frankfurtu nad Menem do „Fla” (Obrona Przeciwlotnicza) po czym powitał wykładowcę wieczoru Pana Docenta Dr Georga von dem Borne Dyrektora Królewskiego Obserwatorium Sejsmograficznego w Krietern (Krzyki) koło Wrocławia, który poprowadził wykład na temat zastosowania i celów żeglugi powietrznej.

Start legnickiego balonu Windsbraut podczas I Śląskich Zawodów Balonowych, 8 sierpnia 1909 r. Karta pocztowa ze zbioru K.Makowca
Karta pocztowa przedstawiająca start balonów z łąki znajdującej się przed zabudowaniami rzeźni miejskiej
Balon nad Rynkiem w Legnicy. Karta pocztowa z 1904 r., ze zbioru K.Makowca
Balon Windsbraut Liegnitz przed obecnym budynkiem rejonu energetycznego przy ul. Trzebnickiej we Wrocławiu. Karta pocztowa z 1909 r., ze zbioru K. Makowca
« poprzedni następny »
 
   
   
   

 

   
  decor handcrafted by egocentryk.org  
   


    Serwis:     « strona główna    geneza     regulamin     pliki cookie (nowe zasady)     mapa serwisu     kontakt         |      Fundacja:     « strona główna    o Fundacji         |     flag DE

© Fundacja Historyczna Liegnitz.pl, 2011-2014. Wszelkie prawa autorskie zarówno do serwisu, jak i prezentowanych materiałów są zastrzeżone.